Historia jednostki

               W roku 1930 na zebraniu walnym 9 lutego wybrano nowy zarząd straży. Ciekawostką jest fakt tajnych wyborów i otrzymany stosunek głosów wybranych członków funkcyjnych. I tak prezesem został wybrany ponownie Henryk Rzodeczko głosami 43 do 3, naczelnikiem również ponownie Emil Musioł głosami członków czynnych 24 do 1, zastępcą naczelnika wybrano Jana Basistę głosami 23 do 2. Przyjęto w poczet straży pszowskiej Stanisława Kłosoka – sekretarza Związku Okręgowego, który powołany został na stanowisko sekretarza straży. Druh Kłosok zasłynął potem jako „doskonały prelegent – mówca znany ze swych wykładów” – wg Strażaka śląskiego nr 3 z marca 1935 roku. Przykładowe tematy prelekcji to: „Honor munduru”, „Właściwy człowiek na właściwym miejscu” czy prelekcje historyczne np. o królu Bolesławie Chrobrym. Prelekcje te były przeznaczone nie tylko dla strażaków, lecz i dla społeczeństwa, gdyż zebrania były otwarte i zainteresowani mieszkańcy również mogli w nich uczestniczyć. Widzimy więc, że straż gromadziła w swych szeregach pasjonatów pożarnictwa i ludzi nieprzeciętnych, którzy byli doceniani przez ogół członków jednostki. Druh prezes w mowie końcowej zebrania walnego apelował do strażaków „żeby więcej ducha organizacyjnego podnieść, ażeby nie tylko na papierze figurować, lecz podnieść sławę Związku poza granice Pszowa”. Ciekawostką jest również dawne słownictwo używane przez ludność i świadczące o pięknej polszczyŸnie. I tak przewodniczącego walnego zebrania nazywano marszałkiem, członków pocztu sztandarowego chorążymi, członków nie funkcyjnych zarządu – ławnikami, zaś członków komisji rewizyjnej – rewizorami. Godziny podawano np. 8 1/2 do połednia – tzn. wpół do dziewiątej (przyp. autora). W marcu odbyło się też dla mieszkańców przedstawienie teatralne – jednoaktówka „Z życia strażackiego”. W roku 1930 uchwalono darowiznę z funduszy strażackich w wysokości 50 zł. na budowę pomnika poległych w wojnie światowej (chodzi tu o I wojnę światową) oraz m.in. zakup blachy na wymalowanie wizerunku św. Floriana . Dokonał tego miejscowy malarz, członek straży – druh Fojcik. W tym roku strażacy brali udział w uroczystości w Marklowicach oraz w dniu 27 lipca w wycieczce do gór.

               Rok 1931 charakteryzuje się powołaniem po raz pierwszy w historii pszowskiej straży Sądu Honorowego. Konieczność taka zaistniała, gdyż w ostatnich latach odbyło się dużo pyskówek i pomówień wśród strażaków, więc zebrania przeciągały się. Sąd Honorowy powołano aby łagodzić sprawy sporne. Rozpatrzono 8 lutego „zażalenie na dwóch członków aktywnych spowodu niemoralnego postępowania w życiu prywatnem, godzące w honor munduru strażackiego. Uchwalono większością głosów zawiesić takowych w czynnościach na przeciąg jednego roku”. Widzimy więc, że strażacy poza jednostką również musieli być wzorem do naśladowania. W lutym odznaczono druha naczelnika – Emila Musioła i druha prezesa – Henryka Rzodeczkę medalami „Zasługi za działalność w straży”. 11 kwietnia uchwalono darowiznę i wysłano Związkowi Inwalidów 25 zł na budowę pomnika Z protokólarza z tamtych lat dowiadujemy się, że „ gmina w roku 1931 liczyła ponad 7000 mieszkańców i działania straży pod kierownictwem technicznem, wybitnem, fachowem i celowem działaniem organizacyjnym druha Emila Musioła pozwalają na szybkie gaszenie pożarów, niejednokrotnie w zarodku. Jest to również efektem uświadamiania społeczeństwa na sprawy pożarowe”. Tak więc widzimy, że straż działała wśród społeczeństwa, dla społeczeństwa i dzięki społeczeństwu mogła istnieć, a sprawy informacji o ochronie przeciwpożarowej były obok akcji gaśniczych drugim podstawowym działaniem straży. Na zebraniu 18 paŸdziernika uchwalono skład komitetu obchodów jubileuszu 25 lecia straży. Uchwalono też, że członkowie aktywni, którzy opuścili 8 razy ćwiczenia zostaną przeniesieni w skład członków zwyczajnych. 18 grudnia druha Teodora Staniczka mianowano członkiem honorowym „ Za wybitne, długoletnie zasługi strażackie”.

               Nadszedł rok 1932. Rok jubileuszu 25-lecia istnienia jednostki.

               W tym też roku przystąpiono do Kasy Strażackiej ubezpieczając dwudziestu strażaków i dwie pary koni. Uchwalono obdarzyć godnością członka honorowego druha Konstantego Kowola jako długoletniego i najstarszego wiekiem członka straży (autora kroniki Pszowa ...– przyp. autora).

               Odnotowano pożar gmachu szkolnego i dlatego też wystosowano wniosek do urzędu gminy o zwrot poniesionych strat za spodnie i buty. Uroczystość 25 lecia straży przypadła na dzień 2 lipca. Wg protokólarza z dnia 20 marca czytamy, że „ Członkami honorowymi obchodów byli m. in.: Pan Pachelski – Inspektor Związku Wojewódzkiego, ks. Knosała Mikołaj proboszcz pszowskiej parafii, Pan Baron – sekretarz Związku Wojewódzkiego, Pan Tuchółka – dyrektor kop. „Anna”, Pan Celner – asesor Urzędu Skarbowego, dr Lamża – lekarz, Pan Maciejek – budowniczy, Pan Pradelok – kierownik szkoły I, Pan Gasz – komendant policji i inni”. Ponadto podczas uroczystości jubileuszowych na „ życzenie starosty odbędzie się Zjazd Powiatowy Delegatów powiatu rybnickiego oraz powiatowa uroczystość 10 lecia połączenia śląska z Macierzą – Polską, jak też odsłonięcie pomnika po poległych na wojnie światowej i bolszewickiej”. (Z tej uroczystości zachowała się księga pamiątkowa – przyp. autora). Widzimy więc docenienie osiągnięć pszowskiej straży przez organa administracji państwowej i związkowej na szczeblu powiatowym i wojewódzkim. Obecnie OSP Pszów dysponuje oryginalną księgą pamiątkową z tego jubileuszu. Wpisu do niej dokonały liczące się w Pszowie organizacje społeczne i stowarzyszenia, co jest doskonałym obrazem działalności gminy i stowarzyszeń społecznych w tamtych latach (przyp. autora). W tym roku włączono przez Związek Wojewódzki pszowską straż do grupy III. Jest to nobilitacja jednostki i przez ten fakt złożono wniosek do gminy o zakup nowego sprzętu pożarniczego. Uchwalono również, aby wysłać delegację na poświęcenie sztandaru do Czerwionki i branie udziału w pielgrzymce do Wodzisławia w dniu 17 lipca. Postanowiono też zakupić z kasy straży przy częściowej dotacji gminy w wysokości 100 zł. figurę św. Floriana. Całkowity koszt wyniósł 400 zł., a wykonał ją mistrz Kaiser z Rybnika (figura ta wraz z unikatowym podnóżkiem w postaci anioła patronuje do dzisiejszego dnia strażakom i jest eksponowana w remizie OSP – przyp. autora). Postanowiono też po ogólnej dyskusji wdrożyć i stosować przepisy nowego statutu Związkowego przysłanego straży do rozpatrzenia.

               W roku 1933 członkiem honorowym mianowano druha Wincentego Krzyżaka. W dniu 7 maja odbyło się poświęcenie nowo zakupionej figury św. Floriana. Wg. protokólarza czytamy, że „akt uroczystości miał przebieg bardzo uroczysty. Działo się to za czasów: Prezydenta Rzeczypospolitej Pana Prof. Dr Mościckiego, I Marszałka Polski Pana Piłsudskiego, Wojewody śląskiego Pana Dr Grażyńskiego, Starosty Pana Wyglendy, Naczelnika Urzędu Okręgowego i Gminy Pszów Pana Rzodzeczki, proboszcza, dziekana Parafii Pszowskiej Księdza Radcy Duchownego Knosały Mikołaja i Komendanta Posterunku Policji w Pszowie Pana Gasza oraz za czasów istniejącego Zarządu ... Naczelnikiem Powiatowym Straży był Pan Tomeczek z Rybnika.” Kazanie wygłosił ks. Kuczera – wikary pszowskiej parafii, zaś oprawę muzyczną wykonała orkiestra strażacka pod batutą p. Szulcego. Figurę umieszczono na filarze przy bocznym ołtarzu Serca Pana Jezusa. Ciekawostką tej uroczystości jest fakt, że „podczas uroczystości poświęcenia figury, gdy w kościele były wszystkie okoliczne straże: Pszów, Kop. „Anna” i Krzyżkowice, wybuchł pożar w byłym tartaku pana Alojzego Szolca. Wyruszono jednak na pomoc tak, że obecni nie spostrzegli, że jest prowadzona akcja. Sprawność ta jest godna pochwały, że nie wywołała żadnej paniki” – pisał w protokólarzu sekretarz straży druh Kłosok. Pszowscy strażacy brali udział w ćwiczeniach powiatowych i w uroczystości strażackiej w Kokoszycach. Podczas tej uroczystości miał miejsce bardzo niemiły zgrzyt. Z członkostwa straży zostali wykluczeni druhowie Kowol Józef i Utrata Adolf za „niegodne strażackiego munduru zachowanie się chorążych sztandaru. Wykrzykiwali słowa: Heil Hitler i Heil Adolf”. Wykluczony został również z szeregów straży Alojzy Kowol za to, że dopuścił się napadu rabunkowego i to w dodatku w mundurze strażackim. Widzimy więc, że szeregów straży nie omijały również napięcia i niepokoje społeczne. Pamiętać musimy, że były to czasy wielkiego kryzysu gospodarczego i dojścia do władzy faszystów w Niemczech. Bywało więc doniośle i chwalebnie, bywało też przykro i hańbiąco.

               W roku 1934 wybrano prezesem straży Józefa Grzonkę, zaś honorowym prezesem mianowano dha Henryka Rzodeczkę. Związek Straży Pożarnej został w myśl rozporządzenia Rady Ministrów z 28.11.1933 zaszeregowany jako Stowarzyszenie Wyższej Użyteczności Publicznej. Dh Józef Grzonka jako delegat brał udział w ZjeŸdzie Powiatowym Związku. W tym roku odnotowuje się również wstąpienie pszowskiej straży do Ligi Powietrznej Kraju. Delegacje jednostki brały udział w uroczystościach strażackich w Rydułtowach, w Czernicy oraz w dniu 23 września w otwarciu I Ogólnopolskiej Wystawy Przeciwlotniczo – Gazowej w Katowicach.

               W dniu 19 sierpnia odbyła się uroczystość poświęcenia i oddania do użytku nowej remizy strażackiej. Było to wielkie święto nie tylko dla strażaków, lecz i dla społeczności Pszowa. Zorganizowano festyn ze strzelnicami, różnymi grami losowymi, koło szczęścia oraz zabawę taneczną dla wszystkich. W OSP Krzyżkowice powstała orkiestra strażacka pod przewodnictwem p. Jojki. Ustalono również wydatkować kwotę 50 zł na rzecz powodzian.

               7 kwietnia 1935 roku na zebraniu odczytano „okólnik dotyczący historycznego faktu uchwalenia nowej Konstytucji Państwa, na którą cześć jak również jej twórcy I Marszałka Polski ogłoszono Hołd przez trzykrotny okrzyk „Niech nam żyją” W tym przyjęto też zgodnie z rozporządzeniem Ministra Spraw Wewnętrznych nowy wspólny statut Związku Strażackiego. 14 kwietnia powołano w pszowskiej straży młodzieżową, żeńską drużynę „Samarytańsko – pożarniczą” której dowódcą została Hetmaniokówna Stefania. Pozostałymi członkiniami drużyny były: Mergansówna Eleonora, Mergansówna Katarzyna, Minsołówna Gertruda, Porwołówna Bronisława, Matuszkówna Antonia, Trzoskanka Władysława, Ruskówna Aniela, Bulanka Berta, Jurczykówna Marja, Piątkówna Gertruda, Mężykówna Gertruda (zachowano oryginalną pisownię i obowiązujące wtedy nazewnictwo – przyp. autora). Przyjęto też w poczet członków straży dha Karola Michałka – póŸniejszego, bo od 1949 roku długoletniego prezesa jednostki (przyp. autora). Członkowie straży brali w tym roku udział w zawodach rejonowych oraz w kursach pożarniczych w Wodzisławiu i podoficerów w Rybniku. Zgodnie z treścią pisma z oddziału powiatowego Związku, wykluczono ze straży jako obcokrajowca p. Szulcego – dyrygenta orkiestry strażackiej (prawdopodobnie określił się jako obywatel niemiecki – przyp. autora).

               W roku 1936 wysłano na kurs komendantów Matuszkównę Antonię z żeńskiej drużyny samarytanek. Jak co roku obchodzono uroczyście dzień św. Floriana oraz brano udział w święcie państwowym 3-go Maja. Członkowie pszowskiej jednostki brali też udział w święcie strażackim w Syryni. Na jednym z zebrań uchwalono zapomogę 5 zł jako doraŸną pomoc dla wdowy po zmarłym naczelniku powiatowym – panu Tomeczku.

               Na zebraniu w dniu 14 marca 1937 postanowiono specjalnie uczcić w tym roku 25 – tą rocznicę poświęcenia sztandaru oraz 30 – lecia istnienia pszowskiej straży. Powołano w tym celu komitet organizacyjny tych uroczystości. Zlecono m.in. krawcowi – panu Koniecznemu uszycie trzydziestu mundurów w cenie 45 zł za sztukę. W dniu 31 lipca złożono kwiaty na grobie śp. Szymona Majera – byłego naczelnika gminy i jednocześnie głównego założyciela straży pożarnej, zaś uroczystości jubileuszowe przewidziano na dzień 1 sierpnia. Strażackie święto zaszczycił swoją obecnością m.in. prezes powiatowy straży pożarnych – pan J. Urbańczyk oraz ks. kanonik Mikołaj Knosała, który odprawił z tej okazji mszę św. Uroczystość jubileuszową strażaków doceniła też pszowska gmina, która zakupiła dla naszej jednostki pierwszą w historii straży sikawkę motorową, którą również w tym dniu poświęcono. „Całość uroczystości wypadło wspaniale. Szczególnie ucieszyło strażactwo, że staraniem Naczelnika Gminy – pana Rzodeczki Henryka została straż zaopatrzona w motopompę „Silesia I” przez co cała akcja obrony przeciwpożarowej będzie skuteczniejsza. Poza tem gmina została zaopatrzona w dwa dalsze zbiorniki wodne o pojemności do 60 m3 każdy”. W tym też roku brano udział w procesji odpustowej do Wodzisławia.

               W roku 1938 na zebraniu w dniu 6 – go lutego m.in. referowano przebieg obrad powiatowych straży w Rybniku. Omawiali te kwestie delegaci na rybnickie obrady: prezes Wojciech Rusek i naczelnik Emil Musioł. Uchwalono też zniesienie wart strażackich – porządkowych pełnionych dotąd podczas prywatnych zabaw weselnych. Zabawy organizowane przez instytucje będzie się w razie potrzeby „obsługiwać” jak dotychczas.

               Powyższe roczniki spisano na podstawie oryginalnych, będących w posiadaniu pszowskiej straży protokólarzy. Niestety brak jest dalszych chronologicznie pisanych Ÿródeł historycznych. Zachowały się tylko nieliczne pisma kierowane przez administrację niemiecką do pszowskiej straży. Okres lat niemieckiej okupacji spisano również na podstawie m.in. ustnej relacji obecnie już zmarłego Ludwika Seidel w obecności Alojzego Gomołki będącego wtedy naczelnikiem straży. Chcieliśmy oddać prawdę o pszowskiej straży tego okresu, gdyż oficjalna wersja historyczna z lat 50 – 70 brzmiała: „podczas lat 1939 – 1945 pszowska straż nie istniała, gdyż okupant niemiecki zniszczył sprzęt. Dopiero po wyzwoleniu państwo polskie mozolnie odbudowywało jednostkę strażacką”. Było to wierutne kłamstwo stworzone przez władze komunistyczne i powielane przez tak długie lata. Żyli jeszcze strażacy i nie tylko, którzy przecież pamiętali okres okupacji lecz nie protestowali i nie prostowali historii obawiając się sankcji.

               Oryginalne pismo wysłane od wojewody do burmistrza - tłumaczone z języka niemieckiego z dnia 9 listopada 1939 roku mówi o wysłaniu wyznaczonych ludzi na kurs. Osoby te powinny mieć m.in. kartki żywnościowe, poświadczenie o wysłaniu na kurs, materiały do pisania, sprzęt osobisty itp. Dokumenty kierujące na kurs wyznaczony powinien mieć stale przy sobie. Cały sprzęt i siedzibę straży pożarnej Niemcy przenieśli do dawnych pomieszczeń remizy przy gminie, gdyż dotychczasowa była zbyt blisko domu parafialnego, w którym utworzono obóz dla jeńców. Byli oni zatrudnieni w miejscowej kopalni, w cegielni i okolicznych tartakach i stolarniach. Naczelnikiem straży pozostał nadal Emil Musioł, zaś operacyjnie i administracyjnie pszowska jednostka podlegała komendantowi policji niemieckiej – panu Bortlikowi, pochodzącemu z pobliskiej Syryni. Jego zastępcą był Ficht. Podczas wojny pszowska straż otrzymała pierwszy w swej historii wóz bojowy. Był to typowy strażacki samochód marki Ford. Jego kierowcą został wysłany uprzednio na kurs przez niemiecką policję Ignacy Basztoń. Druh Jerzy Gomołka został kierowcą samochodu pożarniczego na kopalni „Anna”. Utworzono pluton strażacki, w skład którego wchodziła: sekcja I – dowódca Stuhlik (imię nie znane), sekcja II – dowódca Mokry Rudolf oraz sekcja III – dowódca Ludwik Seidel, będący jednocześnie dowódcą plutonu. Była to jedna sekcja żeńska i dwie sekcje męskie. Sekcje straży pożarnej włączono w formacje obrony cywilnej. Szkolenia tej formacji odbywały się regularnie nawet podczas nocy. Były ćwiczenia w strzelaniu, ochrony przeciwpożarowej oraz zagrożenia gazowego - głównie na miejscowym boisku, ale wyjeżdżano nawet w rejon Nędzy

               Na początku okupacji Ludwik Seidel i Adolf Basista zostali wysłani na szkolenie do Nysy, aby przyswoić sobie niemieckie nazewnictwo sprzętu pożarniczego i akcji pożarowych - mieli potem szkolić pozostałych druhów. Ciekawostką jest fakt, że druh Seidel pomimo przykazu szkolił jednak w języku polskim na zajęciach w szkole naprzeciw kościoła. Podsłuchał to komendant Bortlik i wlepił mu za to 20 marek kary. W dalszej kolejności na kursy do Nysy zostały wysłane również panie: Agnieszka Gorus, Maria Glenc oraz Teresa Masarczyk. Mechanikiem żeńskiej sekcji została pani Glenc. Podczas wojny przez żeńską sekcję przewinęło się ok. 30 – tu dziewcząt. Z ważniejszych akcji pożarowych w okresie okupacji należy odnotować pożar fabryki lnu w Nysie – kierowcą był w tej akcji Jerzy Gomołka, pożar roszarni w Nędzy, pożary stodół w jednym dniu w Lubomi, Kokoszycach i Zawadzie – podczas burzy z piorunami oraz pożar stodoły u Franciszka Kowola – zastępcy naczelnika pszowskiej straży. Z tłumaczenia oryginalnych dokumentów z 2 listopada 1942 roku dowiadujemy się o odpisie programu zajęć ochrony ogniowej i ochrony przeciwpożarowej w zimie – tzw. Abschrift. Pismo z dnia 15 września 1943 nadesłane z Niedobczyc do zastępcy komendanta powiatowego pana Musioła w Pszowie. „Dotyczy: szkolenia w Czyżowicach w dniu 19.09 1943. – Fojerwery w Czyżowicach, Turzy, Kokoszycach i Zawadzie były zamówione na godz. 15.oo. Ze względu na to, że w niedzielę na kopalni się pracuje, nie mogliby zdążyć na ćwiczenia. Dlatego proszę powiadomić komendantów sekcji ćwiczących z Kokoszyc i Zawady, że ćwiczenia zostały przesunięte na godz. 16.oo. Ma być wzięta motopompa z Wodzisławia lub z Pszowa i proszę powiadomić te grupy, aby te ćwiczenia mogły się odbyć. Dołączono również tzw. Dinstplan – tj. rozkład pogotowia ogniowego. Podpisał komendant powiatowy – Ogierman”.

               I tak pomału nadszedł rok 1945, a ściślej marzec. Wypada tu odnotować, że przed nacierającymi wojskami radzieckimi uciekał w rejon Rogowa i Chałupek komendant policji – Bortlik zabierając ze sobą wóz strażacki (prawdopodobnie obawiał się samolotów radzieckich. Wychodził też może z założenia, że jest to auto niemieckie i nie należy go zostawiać – przyp. autora). Samochód kopalnianej straży pożarnej podczas wycofywania się Niemców stoczył się ze skarpy na Lukasynie pod Raciborzem i nadawał się potem tylko na złom. Według słów druha Ludwika Seidla „naczelnik Musioł i pan Maciejek – architekt, po wycofaniu się Bortlika z Pszowa schowali wiszący w gminie portret Hitlera za szafę w obawie przed Rosjanami. Byłby za ten portret odwet na ludności cywilnej. W międzyczasie front się cofnął i Bortlik wrócił do gminy. Portret trzeba było znowu szybko zawiesić. Stary Bielaczek zaś znalazł na polu dwóch żołnierzy rosyjskich zastrzelonych przez wracającego Bortlika. Własnoręcznie szybko ich zakopał, bo gdyby ich znaleŸli znowu nacierający Rosjanie, zostałaby wystrzelana część ludności z obecnej ulicy Paderewskiego. Było to obok schronu na tej ulicy”. Jeszcze w marcu zanotowano pożar stodoły dworskiej na obrzeżach rynku, który był zabudowany m.in. czworakami dworskimi. Podczas gaszenia tego pożaru nadleciały samoloty i strażacy z mechanikiem Edwardem Krakowczykiem schronili się do podziemnego zbiornika wodnego, z którego czerpali wodę. Takie to były dramatyczne czasy, ale członkowie pszowskiej straży pożarnej potrafili znaleŸć swoje miejsce w życiu społeczności gminnej, dbając zawsze o wspólne bezpieczeństwo przy wydatnej pomocy różnych administracji państwowych, z którymi musieli współdziałać w różnych okolicznościach. Po przejściu frontu i uspokojeniu się nieco wojennej atmosfery, kiedy można już było wychodzić z domów, druh Brunon Sowa i kilku strażaków przewieŸli na wózku drabiniastym resztki pozostałego sprzętu strażackiego z pomieszczeń przy urzędzie miejskim do opuszczonej przez Niemców remizy naprzeciw domu parafialnego. Było to kilka węży i kilka toporków. Reszta sprzętu była rozkradziona. Pozostała również przyczepa jednoosiowa, która dotychczas była doczepiana do samochodu pożarniczego. W pierwszych miesiącach po wyzwoleniu jeżdżono do pożarów wozem konnym, za którym ciągniono przyczepę załadowaną motopompą i drobnym sprzętem. Strażacy mieli wojskowe poniemieckie hełmy- zlikwidowano je dopiero w roku 1961 (przyp. autora). Korzystano ze zbiorników wodnych budowanych jeszcze przed wojną jako zbiorniki przeciwpożarowe. Na rynku były dwa – jeden m.in. przy wejściu do obecnego parku jordanowskiego; ponadto jeden przy ulicy Głożyńskiej oraz jeden burzowy na ulicy Pszowskiej przy wlocie obecnej ulicy Majakowskiego. Korzystano też ze stawu pana Nikla przy ulicy 3-go maja. Były dwie drużyny bojowe – jedna męska i jedna żeńska. W nowej sytuacji powojennej prezesem został Józef Grzonka, zaś naczelnikiem Józef Grzybek. Jego zastępcą mianowano byłego przedwojennego podoficera wojskowego Franciszka Kowola. Funkcję skarbnika objął Ludwik Seidel zaś sekretarzem został Alojzy Cupok pracownik urzędu stanu cywilnego w gminie. Jeszcze w roku 1945 urząd gminy otrzymał odkryty samochód marki Opel -Blitz. Wożono nim przydziałowe dla ludności paczki z UNRR-y z Rybnika. W razie potrzeby strażacy korzystali z niego przy wyjeŸdzie do pożarów. Kierowcą był druh: Paweł OśliŸlok, a w zastępstwie Jerzy Gomołka.

               W roku 1947 odbyły się zawody rejonowe na placu przed remizą. Brali w nich udział druhowie: Jan i Franciszek Basistowie, Edward Krakowczyk, Ludwik Seidel, Ignacy Basztoń, Ludwik Glenc, Alfred Karnówka, Wiktor Siedlaczek, Paweł OśliŸlok, Zygfryd Musioł, Henryk Matuszek, zaś dowódcą był Józef Grzybek. W maju odbyły się pokazy na rynku z okazji dnia strażaka z udziałem jednostek z Zawady, Kokoszyc i Krzyżkowic. W latach powojennych z głównych akcji ratowniczych odnotować należy pożar lasu na Głożynach, na Dołach, ale głównie stodoły oraz powodzie w rejonie Olzy i w gminie Lubomia. Z tego okresu ułożona została przez strażaków krótka piosenka: „Raz w Bukowie przy powodzi, wyrzucili wójta z łodzi. Co to byli za jacy? – to byli pszowscy strażacy.”

               Rok 1949 charakteryzuje się przydzieleniem w dniu 28 sierpnia przez Urząd Gminy nowej motopompy dla straży. Jest z tej okazji wpis do księgi pamiątkowej podpisany przez wójta Musioła i przewodniczącego Gminnej Rady Narodowej – Zygfryda Grabca. Na szkolenie do Nysy zostali wysłani: Alfred Karnówka, Paweł OśliŸlok, Zygfryd Musioł, Ludwik Seidel, Jan Basista, Józef Grzonka oraz Ignacy Basztoń. Było to głównie szkolenie wspinania się na wieżę za pomocą drabin hakowych, natomiast mistrzem w skokach na linie okazał się druh Rudolf Fojcik.

               W roku 1950 – tym przydzielono do pszowskiej straży oryginalny angielski samochód pożarniczy. Był to pojazd o nośności 1,5 tony marki Fordson odkryty z przedziałami dla sprzętu i załogi. Potem w zakładzie blacharskim u pana Ruśnioka przy pomocy druhów obudowano go całkowicie blachą. Była większa wygoda, gdyż w zimie też jeżdżono do pożarów. Ciągniono jednak w dalszym ciągu do akcji przyczepę jednoosiową z motopompą. W tym roku zanotowano wyjazd strażaków z Pszowa do gaszenia dużego pożaru lasów w rejonie Baranowic k/Żor. Był również wyjazd do roszarni w Nędzy. Jechano tam razem z kolegami z zakładowej kopalnianej jednostki straży pożarnej.

               Rok 1951 zapisał się również jako okres, w którym zanotowano powodzie w rejonie Olzy i Odry. Druh Ludwik Glenc będąc na urlopie z wojska, brał udział w akcji ratowniczej i dostał z tego powodu przedłużenie urlopu. Naczelnikiem został Zygmunt Brachmański, mistrz kominiarski - póŸniejszy naczelnik honorowy jednostki. Był także twórcą sukcesów pszowskich strażaków w latach sześćdziesiątych w sporcie pożarniczym.

               W roku 1957 jednostka otrzymała drugi w swojej historii sztandar. Poczet nowego sztandaru w dniu jego przekazania tworzyli druhowie: Alfred Karnówka, Julian Szłapka i Józef Dzierżawa. Dotychczasowy sztandar przekazano do Izby Pamięci Narodowej przy miejscowym kole ZBOWiD. Odzyskano go z powrotem z końcem lat dziewięćdziesiątych. Przekazano też wtedy do jednostki księgę pamiątkową z jubileuszu 25-lecia straży z roku 1932.

               Lata pięćdziesiąte są ubogie w zapiski historyczne, gdyż nie zachowały się protokólarze i notatki z tego okresu. Pewne dane pochodzą jedynie z ustnej relacji żyjących jeszcze członków jednostki. Nie mają jednak wartości kronikarskiej ze względu na brak dokładnych dat i przyporządkowania ich poszczególnym wydarzeniom.

>>>powrót<<<