Historia jednostki

               Po słowie.

               Zakończyłem pisanie historii Ochotniczej Straży Pożarnej w Pszowie w przededniu uroczystości jej 105-lecia. Nie znaczy to jednak wcale, że zakończono działalność jednostki. Wręcz przeciwnie. Członkowie straży i zarządu kontynuują tradycje pożarnicze w naszym mieście.Jednostka pszowska trwająca nieprzerwanie przez ponad 100 lat tylko dzięki zapałowi i osobistemu poświęceniu jej członków, poprzez zakręty historii XX wieku dobrnęła do naszych czasów. Wyrastają nowi zapaleńcy pożarnictwa, teraz już bardzo profesjonalnie wyszkoleni z racji posiadanego specjalistycznego sprzętu. Ochotnicy w niczym nie ustępują zawodowcom, co podkreślają nieustannie władze pożarnicze, zarówno zawodowe jak i ochotnicze. Wejście Polski do Unii Europejskiej to kolejne wyzwanie także dla jednostek straży pożarnej. Wprawdzie technicznie nie ustępujemy krajom stojącym wyżej gospodarczo, ale pojawiają się ciągle nowe akty prawne i wymagania. Trzeba do nich dostosować działalność i to działalność różnorodną, aby w razie potrzeby móc ze sobą współdziałać. Strażacy nie tylko gaszą pożary i pomagają przy powodziach. Ratują poszkodowanych w wypadkach drogowych, udzielając im pierwszej pomocy przedlekarskiej. Likwidują zagrażające ludziom gniazda os i szerszeni. Zajmują się także działalnością kulturalną, szkoleniem młodzieży, a ponadto trzeba jeszcze prowadzić księgowość finansową – coraz bardziej złożoną i wręcz profesjonalną. Należy pilnować nie przekraczania terminów odpowiednich atestów na posiadany sprzęt i badań lekarskich członków czynnych. Nie wolno też zaniedbywać ćwiczeń i startu w zawodach sportowo – pożarniczych. Jest to bowiem pokazanie umiejętności na zewnątrz i wykazanie sprawności bojowej strażaków. Jeśli jeszcze są sukcesy, to jest to także dobra wizytówka miasta i regionu. Wypadałoby także wszystkie te działania opisać w lokalnych mediach i na własnej stronie internetowej, aby społeczeństwo wiedziało jak wykorzystane są pieniądze przeznaczone na działalność straży. Słowo pisane bowiem pozostaje, chociaż ludzie odchodzą po wypełnieniu swoich zadań do których zostali powołani i mieli chęć działać. Historia dopiero po czasie pozwala na przemyślenia i refleksje nad przemijaniem. Daje pewien obraz przeszłości i wskazówki na przyszłość. Pokazuje jak pokonywano trudności, jakie były zwyczaje i nazewnictwo, jak zmieniały się czasy, jak narastał postęp, jak zmieniały się wartości w poszczególnych latach i okresach.

               Kilka ostatnich lat opisanej historii przedstawiłem bardziej szczegółowo. Chciałem przez to pokazać jak różnorodne jest działanie jednostki. Jak każda praca społeczna, czy zabezpieczenie imprezy wymaga dokładnego przygotowania organizacyjnego i przydziału zadań poszczególnym druhom. Jak należy zgodnie z przyjętym ceremoniałem pożarniczym mieć przepisowy mundur, opracować i przećwiczyć każdą strażacką imprezę. Nie można popełniać gaf, gdyż na nas patrzy społeczeństwo. Wszak jesteśmy właśnie formacją mundurową, a to zobowiązuje. Analizowane są także choćby najdrobniejsze akcje ratowniczo – gaśnicze. Dyskutuje się i wyciąga wnioski na przyszłość oraz opracowuje tematy szkoleń. Wszystko to omawia się na cotygodniowych zebraniach zarządu i niejeden niezorientowany w temacie laik zastanawia się i pyta „o czym wy tam w tej straży co tydzień godocie?”. Oczywiście poza „godaniem” jest także czas na małe świętowanie czyichś urodzin, czy faktu zostania ojcem lub dziadkiem. Jest wtedy okazja na poczęstowanie się kołoczem i wypicia kawy. Wszystkie te działania bardzo brać strażacką integrują. Przekazuje się także te niepisane zwyczaje młodszemu pokoleniu, gdyż przeważnie zebrania zarządu są zebraniami otwartymi i każdy członek straży może się dyskusjom przysłuchiwać.

               Kiedy przystępowałem do pisania historii pszowskiej jednostki, zdawałem sobie sprawę z faktu, że trzeba będzie przeczytać każdy protokół z posiedzeń zarządów i walnych zebrań członków w ciągu tych wszystkich lat. Prześledzić artykuły prasowe i dopytać o szczegóły ludzi, którzy jeszcze pewne zdarzenia mogą pamiętać, a po których nie ma śladu w dokumentacji. Starałem się zebrać tylko fakty historyczne, bez zbędnych komentarzy. Jeżeli już były jakieś wtrącenia, to w celu udzielenia wyjaśnień dodatkowych, ale zawsze z odpowiednim dopiskiem. Starałem się też być obiektywny, bez jakiegokolwiek ubarwiania przekazywanych informacji. Jeżeli otrzymywałem wypowiedŸ ustną, starałem się ją potwierdzać z innego Ÿródła. Nie ustrzegłem się na pewno drobnych błędów, które pojawiały się w trakcie prezentacji tekstu, m.in. w kwartalniku „Zeszyty Pszowskie” wydawanym przez Towarzystwo Przyjaciół Pszowa. Na bieżąco je poprawiałem i jestem wdzięczny za ich wskazanie, bowiem tylko tak spisana historia staje się wiarygodna i bez przekłamań.

               Dziękuję zatem wszystkim tym, którzy pomogli mi przebrnąć przez te wszystkie trudności, a także udostępnili swoje materiały historyczne i wspomnienia o jednostce. Myślę, że my dzisiaj i nasi następcy również tworzymy historię OSP Pszów, którą ktoś kiedyś w przyszłości uzupełni.

                                                      Opracowanie: Piotr Mikołajczyk – sekretarz OSP Pszów

                                                      Korekta tekstu - Barbara Kamińska


>>>powrót<<<